Sesje indywidualne uzdrawiającego tańca.


Sesje indywidualne uzdrawiającego tańca.
(Fragment książki "Uzdrawiający Taniec".)

Uzdrawiający taniec może być stosowany indywidualnie. Prowadzenie takich sesji daje możliwość precyzyjnej pracy nad rozpoznaniem i uwolnieniem struktury blokad mięśniowych i psychicznych danej osoby i rozwinięciem jej potencjału.

Poniżej przedstawione są relacje i opisy sesji przeprowadzonych przeze mnie w trakcie pisania tej książki. Sesje były przeprowadzana bezpłatnie w zamian za zgodę na umieszczenie ich opisów w książce.
W trakcie tych sesji wykorzystywałem elementy terapii tańcem, masażu, wizualizacji, rysowania mandal i medytacji.
W momentach, kiedy to było potrzebne zamiast tańca, proponowałem ćwiczenia relaksacyjne, wizualizacje, uzdrawiające medytacje i masaże.
Główną metodą pracy była terapia tańcem, jednak najważniejsze było pomóc klientce, a to z kolei wymagało elastyczności i dostosowywania metody pracy na sesji do aktualnej sytuacji i potrzeb klientki.
W swojej pracy stosowałem zarówno metody terapeutyczne jak i uzdrawiania, na przykład masaż Kahi Loa, co zgodne jest z założeniami terapii holistycznej i transpersonalnej.

Opis przypadku:

Kobieta, wiek 27 lat, niedokończone studia psychologii, aktualnie bezrobotna. Brała udział w wielu kursach i warsztatach terapeutycznych.
Pewne szczegóły dotyczące klientki są pomijane z uwagi na potrzebę zachowania anonimowości.
Problemem z, którym chciała pracować w trakcie sesji była prosperity-czyli zdolność osiągania powodzenia w życiu, zwłaszcza na poziomie finansowym. Nie była zadowolona ze swego poziomu powodzenia finansowego i zawodowego.
W momencie przeprowadzania sesji była bezrobotna i poszukiwała pracy. Myślała też o tym jak zarabiać prowadzić z ludźmi sesje rebirthingu lub robić gobeliny.

Sesja 1:

Komentarz: W trakcie sesji po rozgrzewce, klientka miała zatańczyć swoją prosperity jako postać. W trakcie tego tańca doświadczyła nie uświadamianych sobie wyraźnie aspektów siebie, które składały się na jej aktualne prosperity-powodzenie finansowe i zawodowe. Cała praca na sesji wyszła z tego ćwiczenia i polegała na tańczeniu wyłaniających się z ruchu aspektów prosperity i wyrażaniu związanych z nimi emocji i korekcie ruchu. W wyniku tej pracy wyłoniła się u klientki potrzeba wsparcia. Sesje zakończyło ćwiczenie w, którym opieraliśmy się o siebie plecami tak, aby klientka mogła doświadczyć większego wsparcia.

Relacja klientki: Prosperita, która jest skulona i zakrywa głowę bardzo utrudnia zrobienie czegokolwiek. Ręce, nogi, głowa, zamiast zarabianiem są zajęte osłanianiem siebie nawzajem.
Wystarczyło zmienić jeden element-wyprostować się i świat zaczął wyglądać inaczej. Bardziej, więcej było widać. Można się było rozejrzeć po świecie. Dostrzegać możliwości. W pozycji skulonej to było niemożliwe.
Ku mojemu zdziwieniu, moje ręce zamiast zarabiać, najpierw zaczęły badać teren. Czy jest wystarczająco bezpiecznie?
Potem, bez problemu, zaczęły robić gobeliny ale nie wiedziały co zrobić w sytuacji pracy z ludźmi-tu chaos. Do połowy z tych rzeczy nie przyznawałabym się. Ciało po prostu prowadzi, tak jak oddech. Wystarczy mu nie przeszkadzać, pozwolić, by samo robiło co chce, szło tam gdzie chce.
Wystarczy obserwować to, co się dzieje i podążać za tym. Ciało samo mówi wystarczająco dużo. Jestem zaskoczona głębokością procesu, jaki się potoczył i szybkością i celnością reakcji prowadzącego. Nie wiem jeszcze jak to się przekłada na tak zwane życie-jak to jest dać się prowadzić w życiu swojemu ciału? Bardzo jestem ciekawa.
Świetne jest to, że nie trzeba się zastanawiać nad genezą i przekonaniami, nie trzeba się w tym grzebać i zatrzymywać na tej negatywnej stronie. Lekkość i przyjemność z jaką można uwolnić naprawdę trudne uczucia powoduje, że z miejsca nabyłam głębokiego szacunku do metody.
Szczególnie cenne było dla mnie to, że uwolnienie było całkowite-nie dało się nie wytańczyć tego do końca, zatrzymać czegoś dla siebie lub przekłamać.
Zauważyłam też, że w sytuacji nawiązania kontaktu podczas ćwiczenia, w którym powtarzaliśmy swoje ruchy, na początku moje ciało było spięte, a umysł próbował realizować jakąś wyreżyserowaną sytuację. Wtedy tak na prawdę, nie pozwalałam sobie na spotkanie z tą druga osobą. Byłam bardzo ostrożna i szybko skończyły mi się pomysły na ruch.
Dopiero jak sobie odpuściłam reżyserię-wtedy stworzyła się przestrzeń na prawdziwe spotkanie. Na chwilę ale zawsze. Dla mnie to i tak dużo.
W trakcie ćwiczenia końcowego, kiedy się o ciebie opierałam-najpierw niedowierzanie, że naprawdę mogę. Potem uczucie ulgi, radości, niedowierzania-a wreszcie-poczucie siły. Wstąpiła we mnie taka energia, że natychmiast się poczułam gotowa do tego żeby wstać i pobiec dalej w świat-działać.
Efekty w ciele-zmieniła mi się twarz! (Koloryt, zniknęło napięcie z okolicy ust), zaczęłam głębiej oddychać, zniknął ból w kręgosłupie!!!
(szczególnie w dolnej części). Na razie więcej zmian nie dostrzegłam.
W domu poczułam chęć uporządkowania tego, co działo się na sesji-założyłam sobie teczkę, tam jest rysunek mojej pokulonej prosperity i mapka wszystkich zmian, jakie zaszły oraz jakich jeszcze postanowiłam dokonać.
Fascynuje mnie co z tego wyniknie.

Aha!
Podczas rozgrzewki, bardzo pomagał mi system podawania przez ciebie poleceń. Kiedy usłyszałam „ znajdź ruch właściwy dla ciebie”- pomogło mi to pozbyć się pomysłów, że nie umiem się ruszać. Po prostu byłam zajęta tym szukaniem „właściwego ruchu. Nie miałam już czasu na to, żeby myśleć o czymkolwiek innym. Super!

Sesja 2.

Od razu, kiedy zobaczyłem klientkę, w tydzień po pierwszej sesji uderzyła mnie pozytywna zmiana w jej wyglądzie. W trakcie omawiania rezultatów poprzedniej sesji okazało się, że w trakcie sesji wydarzyło się bardzo dużo pozytywnych zmian. Wyjaśniłem klientce, że nie wszystkie sesje są takie same jak ta i na innych nie zawsze dzieje się tak dużo i tak szybko.
I przystąpiliśmy do pracy.

Komentarz: W porównaniu z poprzednią, ta sesja przebiegała wolniej i oporniej, choć też dużo się działo. Po rozgrzewce, zaproponowałem klientce, aby zatańczyła swoja idealną prosperity, tą co potrafi spontaniczne spełniać swoje życzenia. Nie była w stanie tego zrobić. Następnie, zaproponowałem więc, aby zatańczyła tą cześć siebie, która jej na to nie pozwala. Wykonała taniec zgarbionej kobiety, która wyglądała na zrezygnowaną i przygnębioną.
W wyniku sugestii, by się wyprostowała jej ruch się zmienił i następnie sama zaczęła wykonywać ruchy symbolizujące oczyszczanie i stawianie granic. Ruchy te szły jej dobrze. Później jednak zatrzymała się. Nie wiedziała co dalej. Czegoś jej brakowało. Zaproponowałem, aby zatańczyła tą idealną osobę, która ma to co jej brakuje, a ja będę tańczył ją samą. Potem zamieniliśmy się rolami. W wyniku tego ćwiczenia, pojawiło się uświadomienie, że potrafi dawać, może brać ale co z tym dalej robić? Następnie doszliśmy do ćwiczenia świadomości ciała w, którym zaproponowałem aby uświadomiła sobie, w której części jej ciała znajduje się napięcie nie pozwalające jej być swoją idealną prosperity. Odpowiedziała, że czuje duże napięcie w gardle i nie może tego wyrazić. Jest tam tak wiele silnych uczuć. Zaproponowałem, aby wyraziła przez ruch chociaż część tych trudnych emocji i udało się to. Na tym zakończyliśmy sesję, kończąc ćwiczeniem relaksacji, samoświadomości i modlitwą o uzdrowienie.

Relacja klientki:

Pytanie-co to jest to, co przeszkadza?
U mnie szara baba.
Aby się jej pozbyć musiałam najpierw posprzątać po tym syfie, który szara baba nazostawiała. Potem określenie granic swojej własnej przestrzeni prosperity.

Siebie dobrze prosperującej i zarabiającej jeszcze zatańczyć nie umiałam;
nie wierzyłam, że to naprawdę również część mnie. Szara baba mi to blokowała, ona pochłaniała większość energii i zżerała całą moją twórczą energię,
bo potrzebowała jej dla siebie. Wyżerała wszystko co tylko mogła.

Jak już posprzątałam pojawił się problem co dalej: zupełnie tego nie wiedziałam.
Prowadzący zatańczył dobra wróżkę, która miała dla mnie klucz do tego co „dalej”, nie potrafiłam tego przyjąć, stanęłam jak wryta.

Nie wierzę kurde, że naprawdę mogę po to sięgnąć, że to nie żadna podpucha.

Potem-ten blok w gardle. Bardzo duży i konkretny.
Niestety zaraz po wyjściu zapomniałam o co chodziło.
Za duża sprawa.
Natychmiast to wyparłam.

Modlitwa na koniec pomogła mi się uspokoić.

Sesja 3:

Trzecia sesja odbyła się po długiej, noworocznej przerwie.
Miałem odczucie, że na tej sesji, należy pracować w sposób bardziej uzdrawiający, nie doprowadzając do ponownego doświadczania,
zbyt trudnych na ten moment doświadczeń, na które
natknęła się klientka w poprzedniej sesji.
Klientka potwierdziła to w rozmowie.
Zaczęliśmy od rozgrzewki, tym razem połączonej z napełnianiem się uzdrawiającą energią, prosperity i wykonaliśmy kilka tańców, których celem była inwokacja pozytywnych, archetypowych, uzdrawiających energii.
Następnie przeszliśmy do techniki trzech poziomów ja.
Klientka odgrywała wraz ze mną na zmianę, różne części siebie:
Świadomość, podświadomość, nadświadomość.
Świadomość reprezentowała jej świadomą postawę wobec prosperity-świadome rozterki, zmaganie się wahania. Podświadomość jej podświadome wzorce i blokady, a nadświadomość jej idealne prosperity posiadające niezwykłe możliwości.
Odgrywanie tych trzech ról pozwoliło uświadomić sobie, a następnie doprowadzić do integracji tych trzech aspektów.

Relacja Klientki:

„To co przyszło mi do głowy-struktura. Nie chciałam utrzymywać chorej struktury, która trzyma mechanizmy. To powodowało nieustanną walkę, bo nie chciałam przyznać prawa do istnienia mechanizmom, które sama stworzyłam.
Efekt tego był taki, że cały czas uwaga była skierowana właśnie tam.
Na te walczące mechanizmy, a nie na pozytywy.
Mechanizmy, nawet te „niedobre” są jednak moje własne.
Trzeba je uszanować, tylko wtedy możliwa jest integracja całości.
Potem-medytacja.
Rzeczywiście- w końcu odebrałam to wszystko, co się stało. Zintegrowane, wewnętrzny spokój.
W końcu mam poczucie, że wszystko jest takie jakie być powinno.
To chyba nazywa się przywróceniem mocy.
Wreszcie nie czuję, że jakaś część mnie działa na niekorzyść mnie samej.
(To było kretyńskie uczucie).
Co zmieniło się w trakcie sesji?

Nie chce mi się myśleć w negatywny sposób i na negatywne tematy, dotyczące finansów i ogólnie.
Pojawiło się poczucie wewnętrznej mocy jako efekt poczucia światła i przepływu, nie wiem jak bym to miała ująć.
W trakcie sesji pojawiło się doświadczenie duchowego przeżycia ale trudno jest mi je opisać.
Pewne rzeczy w naturalny sposób mi się teraz przewartościowały,
nie muszę im poświęcać uwagi.
Czuje się bezpieczniej i fajnie.
W moim związku przestało mnie irytować to co wcześniej mnie irytowało: wychodził gdzieś, czy nie chciał czegoś robić co ja chciałam.
Teraz przestałam na to zwracać uwagę.
Na początku go to zaniepokoiło, a potem zaakceptował to”.

Sesja 4:

Sesja ta poświecona miała być zgodnie życzeniem klientki pracy nad jej relacją z pieniędzmi. Po rozgrzewce wykonywaliśmy ćwiczenie w, którym ja miałem odgrywać pieniądze, a ona swój stosunek do nich.
Mój sposób odgrywania pieniędzy, jako żyjącego bytu, mającego osobisty stosunek do klientki, był improwizacją, która wykonywałem na podstawie swoich odczuć i klientka też miała improwizować i odgrywać swój stosunek do pieniądza. W rezultacie powstała ciekawa praca, która wzbudziła wiele mocnych skojarzeń. Odgrywałem pieniądze, które świetnie się miały, to grały na nosie, to uwodziły klientkę, która stanęła jak wryta i nie mogła się poruszyć.
Następnie badaliśmy różne wątki, a zwłaszcza siłę, wzorce oporów i zahamowań, które nie pozwalały się jej zbliżyć do pieniędzy.
Moja sugestia , by spróbowała trochę pouwodzić pieniądze, skojarzyła się jej z jej relacją z partnerem.
Okazało się, że odgrywałem dokładnie jakiś aspekt jej relacji z partnerem.
Praca ta bardzo poruszyła klientkę, która miała wrażenie, że trafiliśmy w bardzo istotny wątek jej podświadomych wzorców.

Relacja Klientki:
Żeby ułatwić zbieranie relacji, tym razem zadawałem klientce pytania.

-Czego doświadczyłaś w trakcie sesji?
-Dużo zdziwienia, zaskoczenia, czegoś najbardziej prawdziwego.
Dużym zaskoczeniem było dla mnie jak bardzo wzorzec, który realizuje się w moim życiu został odzwierciedlony przez to, co wydarzyło się na sesji z związku z innym tematem.
-Co konkretnie?
-To co się dzieje w moim związku. Nie przypuszczałam, że moje sprawy z facetami mają związek z tym co się dzieje z pieniędzmi w moim życiu.
Czy to nie przypadek, że właśnie dzisiaj gadałam ze swoim partnerem, czy by się z nim nie rozstać.
-Co sobie uświadomiłaś w trakcie sesji.
-Uświadomiłam sobie, że tak silnie realizuje wzorce, które wyszły w trakcie sesji.
Trafiłeś nie powiem w co, mówiąc, aby uwodzić te pieniądze.
To jest sedno tej relacji.
Czułam się niedobrze z tym, że odgrywając pieniądze traktujesz mnie z góry, nie po partnersku. Ale to także odzwierciedlało moja relację w jakiś sposób.
-Co się zmieniło w trakcie sesji?
-Po każdej się coś zmienia. Już sama świadomość sprawia, że zacznę obserwować pewne sprawy.
-A dokładniej?
-W jaki sposób się mojej głowie wymieszały pieniądze i kobiecość?
-Jak to możesz wykorzystać w swoim życiu?
-Nie wiem ale jestem radośniejsza, bo nie musze już być bezradna.
Tak jak w tej scenie, kiedy stałam zgarbiona, a ty grałeś pieniądze i nie mogłam do ciebie podejść. Będę mogła do ciebie dojść, kiedy będę wyprostowana, a nie zgarbiona.
Do tej pory kręciłam się po temacie i czułam, że mam zawiązane oczy i teraz poczułam, że dotknęliśmy sedna sprawy.
Ciekawe jest to, że jest to metoda w, której się bardzo szybko otworzyłam na prowadzącego.
W trakcie innej terapii, do roku zajęło zanim się otworzyłam i oswoiłam.
Po tym pierwszym spotkaniu byłam spięta, teraz jestem otwarta
Jak dla mnie, to zajebiście szybko.

Sesja 5:

W trakcie tej sesji klientka przeżywała kryzys. Nie chciało jej się tańczyć i zaproponowałem jej zrobienie hawajskiego masażu energetycznego Kahi Loa. Po, którym poczuła się o wiele lepiej.
W trakcie rozmowy, klientka podzieliła się pewnymi wrażeniami dotyczącymi zachodzących w niej zmian i związanych z przebiegiem sesji:

-Nie jestem już zazdrosna ale obserwuje jak to gra we mnie.
Patrzę co się we mnie dzieje i jak mogę wykorzystać tą sytuację na swoją korzyść....
-Wielki Post staram się wykorzystać dla dokańczania pewnych historii w przeszłości i wybaczania, aby uwolnić się od przeszłości....
-Zauważyłam, że ostatnio coś się we mnie, bardzo głęboko zmieniło, nie okoliczności życia ale jego jakość...
-Dajesz dużą przestrzeń na to co się ze mną dzieje i dlatego tak dużo mogę zrobić sama.
W innych terapiach, często musiałam sprostać pomysłowi tej osoby na to co się ze mną dzieje.
Na przykład, w trakcie jednej sesji (innej metody).
Na moment zablokowałam się i on się na mnie wydarł, że jak nie chcesz tak szybko, to są wolniejsze metody...
Ja mu powiedziałam: Chcę żebyś pracował ze mną, a nie ze swoimi pomysłami na mnie...
-Podoba mi się to, że nie masz na mnie żadnych pomysłów.
Jak coś chce, to ci mówię. Gadamy sobie i jest OK....
-Jak (pracując) z tobą się coś stało trudnego, nie oznaczało to, że źle pracuje, tylko, że trzeba do tego podejść inaczej i to dawało mi swobodę rozwoju....
-Nie było trudnego odczucia, że nie dość, że nie poradziłam sobie z czymś swoim, to jeszcze ktoś jest ze mnie niezadowolony....

Sesja 6:

Szósta sesja odbyła się po dłuższej przerwie. Mieliśmy odczucie, że pewien okres pracy się zamknął i otwiera się kolejny. Przed przystąpieniem do sesji, poprosiłem klientkę o podsumowanie dotychczasowej pracy.

-Co się zmieniło w twoim życiu w okresie, kiedy pracowaliśmy, a co wiążesz z sesjami pracy z tańcem, które odbyliśmy?
-Do tej pory, nie można powiedzieć, że upatrywałam przyczyny swoich niepowodzeń na zewnątrz, wiedziałam, że są one we mnie ale nie wiedziałam jak się do tego zabrać.
-Przychodziłam tu i tańczyłam i wytańczyłam swoja bierność i marazm i zaczęłam szukać konkretnych rozwiązań w sobie i na zewnątrz. Robię plan, dążę do jego realizacji i wyciągam wnioski z tego co się dzieje.

-Uważam, że jest to związane z terapią tańcem. Do tej pory miałam zerowe dochody, teraz będę miała minimum i zapisałam się do szkoły.
Do tej pory był to chaos. Wiedziałam , czego chce ale nie potrafiłam się poruszać w rzeczywistości. Rozwinęła mi się samokontrola, bardziej robię to, czego chcę.
Zadziało się mnóstwo czynności związanych z porządkowaniem spraw, relacji. Czynności, które wcześniej miałam ochotę zrobić ale nie miałam odwagi.
-Tańczenie nowych zachowań daje mi odwagę próbowania. Nawet jeżeli nie wychodzi mi to najlepiej. Mogę próbować nowych doświadczeń i czasem mi się to udaje.
-Trzy najważniejsze wartości jakie mi się pojawiły to:
Jestem szczęśliwa-czuje więcej spokoju.
Mam więcej odwagi w realizacji pomysłów i badaniu terenu.
Mam więcej jasności jak powinnam coś osiągnąć i jak dążyć do rozwiązania spraw aby sobie jakąś możliwość przybliżyć.
Mogę sobie teraz poradzić z jakąś tam rzeczą, która przedtem była dla mnie nie do ruszenia.
-Czuje się dużo bezpieczniej z własnymi pomysłami, własnym światem.
Nawet jeżeli świat nie jest przeciwko mnie, to myślałam, że jestem przegrana w stosunku do ludzi, którzy osiągnęli swoje cele.
Teraz tak już nie jest.
-Pomyślałam, że mój świat, moje życie, to wsparcie, którego szukam dla siebie i mam je.
-Nie jest tak, że ktoś jest silniejszy, bo ma lepszego anioła stróża itd.
W trakcie twojego masażu tak się porobiło, że pojawił się Anioł Stróż i trzymał mnie za rękę.
Prawda to czy iluzja? Nie wiem.
Ale poczułam , że mam ochronę, taką jaka jest i to jest takie dopełnienie.
-Przedtem miałam poczucie winy i żal do Boga.
Czemu się mną nie opiekuje?
Miałam takie myśli, że ponieważ coś, coś i coś, to nie mam do czegoś prawa.
To się stało na drugiej sesji.
Brama i wejście w światło. To pomogło w uleczeniu mnie z poczucia winy, że nie mam na coś prawa, że nie zasługuję.
-Śmieję się z tego, co myślałam przedtem, że Matka Boska, nie wiem na jakich zasadach, rozdziela dobra materialne.
-Jak tańczyłam, okazało się, że w ogóle nie musze ruszać tego świadomie.
Wystarczyło, że na to pozwoliłam i się nie blokowałam i to się stało.
To było minimum wysiłku jak na taki efekt i to było najbardziej czarodziejskie.
-Poprawiło mi to też relacje z ludźmi.
Wiadomo, kiedy sama jestem radośniejsza, to wpływa to też na tych, którzy do mnie przychodzą.
-Po kolejnych sesjach, to nie było dla mnie do zobaczenia. Nie mogłam tego zobaczyć.
-Masaż na koniec był bardzo ważny.
Było to coś najbardziej integrującego i zamykającego całość.
Zmienił się tez sposób wybierania przeze mnie posiłków. Jeżeli gdzieś idę i coś zamawiam, kiedyś nie mogłam się zdecydować, teraz od razu wiem, czego chce.

Opis sesji.
W trakcie sesji, klientka nie miała jasności co do tematu z, którym chce pracować. Zaproponowałem, aby zatańczyła swoje marzenie.
Było to marzenie o posiadaniu rodziny.
Na moją propozycję, aby z tym pracować zareagowała odmową,
gdyż chciała pracować z prosperity.
Kontynuowaliśmy więc pracę nad prosperity i w końcu miała zatańczyć siebie , która już wszystko ma i potrafi.
Gdy miała siebie zatańczyć posiadającą kupę pieniędzy odczuła, że te pieniądze, tak naprawdę nie są jej do niczego potrzebne.
Zapytałem więc, po co chciała te pieniądze?
Odpowiedziała, że chciała je po to, by stać się atrakcyjna kobietą.
Na pytanie, po co chciała stać się atrakcyjną kobietą odpowiedziała,
że chciała założyć rodzinę.
Tak kółko się zamknęło i wróciliśmy do marzenia z początku sesji.
Rozmawialiśmy o tym.
Zadałem jej pytanie, czy zdaje sobie sprawę, że być może dąży do pieniędzy po to, aby stać się dzięki nim atrakcyjna kobietą i dzięki temu móc założyć rodzinę.
Czy uważa, że może mogła by od razu założyć rodzinę?
Była bardzo poruszona tą perspektywą, która całkowicie odwracała jej normalny sposób myślenia o kierunku w jakim powinna pracować. Zakończyliśmy ćwiczeniem w, którym miała zatańczyć rozwiązanie, jakiekolwiek to rozwiązanie miałoby być.
Jeżeli nawet nie wie, niech je zatańczy, a z czasem podświadomość podpowie rozwiązanie.
W trakcie omawiania sesji podkreślała, że istotna jest dla niej równowaga pomiędzy jej różnymi celami z czym całkowicie się zgodziłem.
Szukam właściwych proporcji dla różnych rzeczy. Do tej powymyślałam, że sama duchowość wystarczy ale później zauważyłam, że moja duchowość była substytutem innych doświadczeń.
Uważam, że chodzi o porozumienie między tymi częściami (duchową i materialną).

Sesja 7:

Na sesje klientka przyszła w niedobrym nastroju.
Była zaziębiona. Jej związek wydawał się rozpadać.
Byłem zaniepokojony jej stanem zdrowia i samopoczuciem. Postanowiliśmy oboje nie kontynuować w tym momencie terapii przez taniec ale skupić się na uzdrawiającej medytacji, która wspólnie odbyliśmy.
Medytacje dotyczyła zaufania wszechświatowi i otwarcia się na procesy zmian, które zachodzą w nas, jak i kochania innych w sposób akceptujący i bezwarunkowy

Sesja 8:

Na kolejną sesję klientka przyszła bardzo szczęśliwa.
Przed sesją piliśmy herbatę i spontanicznie zaczęła mi opowiadać
O swoich doświadczeniach.
Notowałem to co mówiła:

-Ostatnio mój partner stwierdził, że jest zszokowany zmianami jakie zaszły we mnie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.
Pojechałam na rynek w najgorszej kurtce, bo było mi zimno.
-A wszyscy faceci podchodzili do mnie i mówili mi jakie mam ładne oczy.
-Rzeczywiście zmieniam się i jest to nieodwracalne. Do tej pory były zmiany małe i one zachodziły ale pojawiały się też załamania i zdarzało mi się cofać.
A teraz już inaczej reaguje na te wahnięcia i drobne potknięcia nie mają na mnie już wpływu. Nawet mój partner na to zareagował,
Co jest dla mnie najważniejszym potwierdzeniem.
-A poza tym taka cisza.
-To tak ładnie zagrało ze wszystkim. Ładnie się zakomponowało z cała resztą. Wkomponowało się w moje życie.
-Zauważyłam, że zaczynam tego szukać (tańca) i staje się to dla mnie sposobem wyrażania swoich ciężkich emocji.
-Odnajduje w sobie większą ekspresję.
Nie jest tak, że jej wcześniej we mnie nie było (ekspresji) ale pod wpływem życiowych doświadczeń została przygaszona i teraz znowu się pojawiła.
-Do tej pory zatrzymywałam się w połowie. Jak osiołek na moście w „Shreku”. Teraz tak już nie jest.
-Jak patrzę teraz na to co dawniej myślałam...teraz widzę, że wszędzie jest więcej narzędzi do robienia różnych rzeczy. Widzę, że zmarnowałam mnóstwo czasu na coś co było mało skuteczne.
-Teraz dzięki tańcowi mogłam się rozejrzeć i to zobaczyć.
-I partner zaczął teraz o mnie dbać.
-Zaczęłam znowu rysować, pisać...ludzie tyle rzeczy...

Potem przystąpiliśmy do sesji.
Zapytałem się klientki z czym chce pracować?
Powiedziała, że mimo, że idzie do przodu i łatwiej sobie radzi z pieniędzmi, to co jakiś czas pojawiają się wątpliwości.
Dałem jej do wyciagnięcia karty astrologiczne i wyciągnęła księżyc, w raku, w drugim domu.
Zinterpretowałem to jako wskazówkę, że przyczyny jej wątpliwości i wahań są w jej podświadomości, we wzorcach pochodzących z domu, od matki, z przeszłości, kiedy jako dziewczynka doświadczała wielu trudnych sytuacji i wzorców związanych z pieniędzmi. Była to też wskazówka, aby w trakcie sesji pracować nad uzdrowieniem podświadomych wzorców , związanych z przeszłości i energią żeńską.
Powiedziała, że to bardzo prawdopodobne.
W trakcie sesji, po rozgrzewce, zaproponowałem jej najpierw taniec wyrażający to jak łatwo jej teraz idzie w życiu z pieniędzmi i innymi sprawami, jak sobie dobrze radzi.
Następnie zaproponowałem jej, aby zobaczyła jak się z tym czuje jej wewnętrzna dziewczynka.
Powiedziała, że się kuli i się wycofuje.
Powiedziałem, żeby to zatańczyła. Powiedziała, że potrafi już tylko podejść do tego z pozycji dorosłej, nie chce być już dziewczynką.
Powiedziałem dobrze, zaopiekuj się nią w tańcu.
Powiedz jej, że jesteś już dorosłą i nie musi się już bać.
Następnie wykonaliśmy taniec uzdrawiania dziecka wewnętrznego które klientka stopniowo uzdrawiała i napełniała miłością.
W końcu jej dziecko wewnętrzne poczuło się dobrze i pewnie i w końcowym tańcu zaproponowałem jej, aby wraz z dzieckiem razem udała się załatwiać różne sprawy i żeby dziecko jej pomagało.
Po ostatnim tańcu była bardzo zadowolona i szczęśliwa.

Po sesji powiedziała:
-To ma dużo większy zasięg niż myślałam....
Myślałam, że to się dzieje tylko tutaj.
Zrelaksowana wychodziłam i po 2, 3 godzinach wracało stare.
-Od pewnego czasu zauważyłam, że to co się dzieje tutaj, nie dzieje się tylko tutaj ale działa na całość.
To wpływa na całe moje życie, na to jak mnie ludzie postrzegają.
-I wiesz co zauważyłam. Dla ciebie jest to może oczywiste od początku. Podchodziłam do tego jak do pracy z ciałem i z emocjami. A teraz widzę jak bardzo mnie to otwiera na duchowość i jak bardzo to współgra i daje dodatkowa siłę temu co się dzieje.
-Rzeczywiście jest tak, że to co się wytańczy zostaje z tyłu.
Wiele rzeczy, które mi ciążyły, zostały z tyłu.
To takie pomocne, kiedy się buduje nowe.
Wspomnienia są już tylko wspomnieniami.

Sesja 9:

W trakcie tej sesji klientka przeżywała kryzys. Czuła się zaziębiona. Jej związek wydawał się rozpadać, gdyż jak twierdziła nie wytrzymuje zmian jakie zachodzą w niej i powodują zmiany w jej relacji z partnerem.
Zaproponowałem jej uzdrawiającą medytację, po której rysowaliśmy mandale. Po medytacji, narysowała piękne serce, promieniujące wspaniałą energią.
Co do zmian jakie zachodzą w jej życiu stwierdziła:
-Udaje mi się złapać rozluźnienie nie tylko w czasie sesji ale także w trakcie codziennych czynności.
-Nie traktuje już lęku jako normalny stan ale coś co mnie wkurza i już wystarczy.
-Głęboko w sobie, przestałam uważać stan głębokiego niepokoju za naturalny.
-Cieszę się z tego, że jak do Ciebie przychodzę to potrafisz się dopasować do tego co czuję. Gdybyś się uparł, że zawsze tańczymy, zrobiłabym o wiele mniej.
-Chyba mogę już się dzielić z ludźmi tym, czego doświadczyłam. Każde naśladownictwo jest tylko podpuchą. A doświadczyłam już wystarczająco dużo.

Sesja 10:

Klientka nie czuła się dobrze fizycznie. Choć po ostatniej sesji czuła się bardzo dobrze, potem odczuwała mdłości. Poprosiła mnie o masaż i zrobiłem jej masaż relaksacyjny, z którego była bardzo zadowolona.
Powiedziała też, że:
-Mimo wszystko, mój związek z partnerem się nie rozpadł.
Po przyjściu do domu, po ostatniej sesji, powiesiłam tą mandalę serca w rogu związków (według Feng Shui). I tak się złożyło, że po 15 minutach przyszedł mój partner i powiedział: „Przekonałaś mnie, spróbujmy jeszcze raz, być razem”. A ja przecież wtedy nic do niego nie mówiłam.
-Powiedziała też że jest już wystarczająco silna aby radzić sobie w życiu i chce teraz spróbować samodzielnie i proponuje zakończenie sesji.
Zgodziłem się na to i zadziwiło mnie, że zakończenie terapii, ze strony klientki, zbiegło się z moim kończeniem książki.
Interesująca synchroniczność.