Relacje z Warsztatów Teatr Improwizacji Tańca.


Relacje z Warsztatów Teatr Improwizacji Tańca, Ruchu i Głosu-Performance 22-28.08.2014
-Co Ci dał udział w obozie?
„Większy wgląd w siebie, większe zdecydowanie i pewność siebie. Mam wrażenie, że występowanie publiczne, występowanie na scenie otwiera zupełnie nową przestrzeń po to żeby pogłębiać i pewność siebie i poczucie głębi. Wchodząc w relację z widownią odkrywam coś nowego w sobie. Na innych warsztatach nie ma takiej możliwości żeby wejść w taką głęboką relację z widownią. Tutaj była taka możliwość. Dzięki tej mocy widowni odkryłem dużo nowych rzeczy. A przy okazji robiąc inne ćwiczenia, takie bardziej medytacyjne i związane z wizualizacjami odkryłem też taki nowy przekaz dla siebie i miałem potem okazje go na scenie wytańczyć. Czyli bardziej poczuć, zmaterializować, przełożyć na ruch, na działanie. I to było też ciekawe doświadczenie, też nowe. Jestem ciekawy jak to odmieni moje działania w życiu codziennym. To jest laboratorium. Tu doświadczyłem jakiegoś rozszerzenia siebie. Poszerzenia swoich horyzontów, swojej świadomości. Natomiast zawsze ciekawy jest dla mnie ten moment manifestacji w życiu codziennym. Co się zmieni? Jak to przełoży się na praktykę? Kolejnym ciekawym aspektem był taki wspólny teatr. Tańczyliśmy do przedstawienia na temat obfitości i dla mnie też to było bardzo inspirujące, bo wtedy byłem uczestnikiem takiego przedstawienia, które sam zainscenizowałem. Byłem reżyserem, natomiast później byłem też uczestnikiem. Odkryłem bardzo dużo dla siebie obserwując cały ten performance. To było dla mnie też niezwykle. Rzucając temat do pracy nie wiedziałem do czego dojdzie. Dałem jakieś takie wskazówki, natomiast ciekawe było obserwowanie jak aktorzy rozwinęli ten temat? Wchodząc w swoje rozumienie tych wartości dawali nam jako widowni mocne wglądy i inspiracje. Zupełnie nie zaplanowane. To jest taka duża wartość, tego typu warsztatów. Bo przychodzą rzeczy z innego wymiaru można powiedzieć. Bo jest na to przestrzeń, jest na to zgoda. Dzięki prowadzącym ta scena jest przygotowana do przyjęcia nawet takich globalnych tematów, żeby z nimi pracować. Żeby je rozumieć głębiej i w różnych perspektywach, których nie widać na co dzień. I grupa też daje taką możliwość. Później dzielenie się własnymi doświadczeniami i wrażeniami wzbogaca to doświadczenie. Pogłębia wgląd, rozszerza go, wzmacnia. Wiec taki właśnie wyjeżdżam z tych zajęć”.
Jacek, coach.
„Warsztat dał mi nowe spojrzenie na to jak można wykorzystywać improwizacje i performance w rozwoju osobistym. Potwierdziło mi to, że ruch jest taką niezwykłą drogą do odkrywania siebie, do wyrażania części do których czasami jest trudno dojść umysłem, czy samym mówieniem. A tutaj one wychodzą dzięki tym formom artystycznym zupełnie spontanicznie. Powstała we mnie ciekawość do tego co wyszło, co się wyraziło w tych różnych formach. Bo były ruch, dźwięk i malowanie. Jestem ciekawa jak to się będzie rozwijało, jak to się łączy z tym procesem, który teraz mam w życiu. Który się rozwija, który zmienia mnie na swój sposób, który też jeszcze nie do końca widzę i rozumiem. Myślę, że to jest taka ważna cegiełka, która będzie dopełniała ten obraz. Bardzo mi się też podobała atmosfera, zaufanie i wsparcie w grupie. To że rzeczywiście, mimo, że my przyjechaliśmy po rozpoczęciu, była taka łatwość i swoboda, żeby się zintegrować z grupą, wejść w nią.
To było takie mile i budujące. Bardzo fajny czi kung rano. Mimo, że czasami było trudno się dobudzić rano. To było takie dobre doenergetyzowanie na początek dnia. Dla mnie inspirująca była różnorodność tych form. Myślę ze to jest takie bardzo wartościowe, że można z różnych perspektyw to zobaczyć”.
Agata, psycholog, psychoterapeuta, tancerka.

„Poczułam swoje ciało. Nawet nie przypuszczałam, że ruchem można tyle wyrazić i, że ruch i taniec może tak poruszyć. Spotkałam się sama ze sobą. Dawno już nie miałam takiego przeżycia. Dla mnie było to takie poruszające. Dużo mam teraz w głowie takich nowych pomysłów. Ze właśnie chce spróbować tańczyć sama z siebie, coś improwizować, coś tworzyć.”
Gabrysia, były właściciel firmy, obecnie rolnik
„Obóz dal mi bardzo wiele. Na płaszczyźnie ciała, takie otwarcie, wejście w siebie, poznanie swoich możliwości, swoich granic. Jeżeli chodzi o sferę emocjonalną, poczułam się bardziej pewna siebie. Poczułam, że mogę się wyrazić poprzez taniec, otworzyć się na świat, na innych ludzi. No i oczywiście przy tym mnóstwo, mnóstwo przyjemności. Odniosłam wiele korzyści, które mogę streścić, że moje ciało stało się jakby mi bliższe. Jakbym bardziej połączyła się z moim sercem. Bardziej stałam się świadoma swojego ciała. Ruchów, które wypływają, tak jakbym poczuła, że ruch może wypływać z serca, może wyrażać mnie i również za pomocą ruchu mogę wyrażać pewne rzeczy w sobie. Mogę wydobywać z siebie to co mam najlepszego, dzielić się tym. Stałam się bardziej pewna siebie. Otworzyłam się na innych, na świat, na swoje wnętrze. Na pewno to będzie w jakimś stopniu w moim życiu procentowało”.
Kinga, terapeuta zajęciowy
„Udział w obozie dał mi taki spokój, że moja kreatywność jest i się rozwija. Czuję, że moja droga jest dobra, że czuję tą drogę. To, że mogłem wytańczyć jakieś emocje, też negatywne. Podobało mi się zgranie, zaczęło się od pierwszego dnia. Każdy jakoś poczuł to. Podobały mi się tez performance ”Bogini Obfitości”. I każdy miał coś swojego do pokazania i to potrafił pokazać i jakoś to uzewnętrznił. No i też praca z głosem mi się podobała i taka muzykalność. I to było nie tylko z taśmy ale żywo się tak tworzyło. Tak że jestem bardzo zadowolony po tych warsztatach. I chciałbym więcej oczywiście. Poczułem taką integrację części analitycznej czyli umysłu i kreatywnej. Że to można połączyć. Iść taką ścieżką wykorzystywać to i czuć tą całość. Być świadomym tego co się dzieje ze mną w życiu”.
Rafał, programista komputerowy, artysta fotograf
„Może powiem w dwóch a nawet trzech aspektach. Spotkanie ze sobą, z ludźmi. To przede wszystkim i to jest taki najważniejszy aspekt. Ludzie mnie poruszyli. Ja to wiedziałam ale tutaj to się potwierdziło. Jak ruch, jak głos, jak sztuka, jak takie metody mogą otwierać ludzi. To co jest najważniejsze dla mnie to takie niezwykle spotkanie. Taka przestrzeń i to co się wydarzyło między ludźmi. I taka autentyczność tego spotkania. I piękno ludzi. W każdym jest coś pięknego i trzeba to wydobyć i to są takie proste metody. Bo proste. Dzieci już to robią, a często szukamy nie wiadomo czego. Niby nie jest odkrywcze , bo ja już to wiem ale cały czas mnie to tak porusza. I na poziomie duchowym takie spotkanie, takie pokrewieństwo dusz. Jak już mówiłam, czułam się tu jak w domu. Drugi aspekt, takie doświadczenie, że sama mogłam spróbować, prowadzić. Więc doświadczenie zawodowe. Mogłam coś od ciebie wziąć i poszerzyć swój warsztat. Kiedy teraz będę prowadzić moje zajęcia będzie mi łatwiej, będę czuła więcej pewności”.
Gosia, arteterapeutka, tancerka.
„Udział w obozie dal mi duży wgląd w siebie. Duży wgląd w swoje ciało. Przekonałam się , że jest ono bardzo otwarte na dźwięk, na ruch. I tutaj to wszystko dostałam, dźwięk, ruch, taniec. Jeszcze takie spotkanie z ludźmi. Stworzenie fajnej relacji w grupie, gdzie była akceptacja, życzliwość, takie otwarte serca i wspaniała energia, która się stworzyła. Coś w rodzaju rodziny, duchowej rodziny mogłabym powiedzieć. Także niesamowita atmosfera. I to wszystko zabiorę ze sobą do domu. I jest mi tak bardzo, bardzo ciepło na sercu. Nie chce mi się w ogóle wyjeżdżać. No i jeszcze takie moje coś osobistego co powstało. Takie spotkanie z duszą, które wyraziłam tańcem. Także magiczny dla mnie czas. Nie chciało by się w ogóle, żeby się kończył. I podziękowania dla Mateusza jako prowadzącego, który wprowadził nas poprzez ćwiczenia, poprzez taniec w tą dobrą energię. W te relacje, które powstały między nami. I jakby czuwał cały czas nad nami. No dziękuje za ten piękny czas”.
Kasia, masażystka Lomilomi
„Przede wszystkim mi pozwolił na wrócenie do muzyki. Bo jakoś tak zablokowałam się przez ostatnich osiem lat z różnych względów, z różnych powodów. To wszystko co mnie tutaj spotkało, czego doświadczyłam, ćwiczenia, taniec, faktycznie otwarło mnie na siebie. Czuję się bardzo otwarta w takim pojęciu tego inner child-dziecka wewnętrznego. Chodząc sobie po plaży, układając piosenki, nucąc teksty było mi dobrze ze sobą i to wywożę ze sobą. Wyszło to ze mnie bo było przyblokowane. Nie mniej jednak mnie to nie opuści. Cała atmosfera, cały coaching Mateusza, jego biegłość. Jego przemyślane działania, intuicja, inteligencja emocjonalna, która jest związana z wyczuciem poziomów energetycznych grupy, obserwacją. Nie przymuszaniem do zajęć kiedy osoba wyrażała jakiś spadek energetyczny, czy potrzebę izolacji, czy po prostu zwykłego odpoczynku. To też mi bardzo odpowiadało. Mimo, że program był napięty w sensie tego co się działo i każde z tych performance była nowym wyzwaniem. To wszystko jednak jakoś było z wielkim wyczuciem poprowadzone. Ja dla siebie mam tylko życzenie, żeby tą energię, którą tutaj zdobyłam i rezonuje w moim sercu, ciągnąć w górę. Na pewno nie jest to pierwszy, czy ostatni warsztat tego typu. Myślę, że także doładowałam się energetycznie ze względu na to, że uczestnicy byli o wiele młodsi ode mnie. Więc też moje matriachalne potrzeby znalazły tutaj jakieś odbicie. Ponieważ mam taką sytuację jaką mam wiec też czerpałam z tego pobytu z młodzieżą wiele dla siebie. Dodając do tego super kuchnię. Wiec to robiło całkowitą pełnię. Dużo się też pojawiło takiej kreatywności we mnie. Ćwiczenia typu autoportret czy zbieranie kamyków na plaży. Mam nawet pomysł jak poprowadzić spotkanie rodzinne, czy jak zaangażować rodzinę aby się pootwierali, spróbowali czegoś nowego. To wszystko będę ze sobą zabierać. No i taniec, którego mi bardzo brakowało i śpiew pełnym głosem. Bardzo mi to pomogło”.
Julita, emerytowany pracownik naukowy