Alchemik.


Alchemik.

Pewien alchemik przez lata poszukiwal kamienia filozoficznego.
Przez dlugie lata czytal i zglebial zawile ksiegi.
Przesiadywal calymi nocami w swojej pracowni.
Zglebial zasady Alchemii i szukal, szukal.
Wiele zrozumial, przezyl i doswiadczyl.
Jednak najglebsze sekrety Alchemii pozostawaly przed nim ukryte.
W koncu zauwazyl, ze sie starzeje i staje sie znuzony tymi poszukiwaniami.
W alchemicznej pracowni bylo mu za duszno i za ciasno.
Postanowil zmienic sposób swoich poszukiwan.
Opuscil pracownie, schowal swe ksiegi i udal sie w góry.
Zaczal pilnie obserwowac i nasladowac nature.
Obserwowal nature, zwierzeta i rosliny.
Wiele zrozumial obserwujac lot ptaka, skaczace w strumieniu ryby,
sunace po niebie obloki.
Dlugo przebywal wsród drzew i kwiatów.
Stawal sie coraz blizszy naturze i stopniowo,
byl coraz bardziej szczesliwy i pogodny.
Jego umysl robil sie coraz bardziej jasny, cialo mlodnialo.
Wyostrzaly sie zmysly.
Intuicyjnie czul, ze zbliza sie do odkrycia jakiejs waznej tajemnicy.
Zaczal spotykac sie z ludzmi, bawic sie.
Pieniadze, które byly przeznaczone na alchemiczne badania rozdal ubogim i chorym.
Jego koledzy alchemicy , powiadali, ze zwariowal, inni,
ze znalazl Kamien Filozoficzny.
Jego kontakt z natura sprawil, ze stal sie coraz bardziej prosty i naturalny.
Jadl, kiedy mial na to ochote, odpoczywal, kiedy tego potrzebowal.
Nie przejmowal sie opiniami ludzi.
Kiedy mial ochote sie cos robic, robil to.
Kiedy nie mial na cos ochoty, nie robil tego.
Jego zycie stawalo sie coraz bardziej proste i naturalne, a on byl coraz bardziej zdrowy i szczesliwy.
Pewnego dnia, wstal o wschodzie slonca i ogladal niebo.
Zloty promien slonca padl na lustro, przymocowane do jednego z jego alchemicznych urzadzen, odbil sie i wpadl prosto do jego serca.
Poczul ogromne cieplo i jasnosc.
Cos sie w nim otworzylo.
Wtedy zrozumial, ze sam jest tym, czego szukal.
Potem nagle zniknal.
Jedni mówili, ze zaraz po tym rozpuscil sie w swiatlo.
Inni, ze odplynal za morze.
Jeszcze inni, powiadali, ze ozenil sie z prosta wiesniaczka
Lub, ze widzieli go jak pracowal w lesie jako drwal.
Jakakolwiek byla prawda o jego dalszych losach, faktem jest, ze nad miejscem w, którym byla jego pracownia alchemiczna do tej pory czesto pojawiaja sie tecze,
A ludzie, którzy, przychodza tam w pielgrzymkach i sie modla, twierdza,
ze czuja niezwykla energie i czesto doznaja cudownych uzdrowien,
a ich modlitwy zostaja wysluchane.